"Утреландия" на БГ плакат

Скандалът с "Излел е Дельо хайдутин" и "Утреландия" се оказа силно преувеличен...

Холивуд окраде Валя Балканска, гръмнаха медиите у нас две-три седмици след като филмът "Утреландия" излезе по кината. Така ли е всъщност?

Видео: Унгарка съди Бийонсе и Джей-Зи заради ромска песен

Оказва се, че в третия трейлър за продукцията на "Дисни" е използвана композиция от норвежкия композитор на "уърлд мюзик" Томас Бергерсен, който се е специализирал в озвучаването на филмови реклами.

В парчето му Creation of Earth (Създаването на Земята), включено в неговия втори студиен албум Sun, излязъл още миналата година, обаче е използвана и българската народна песен "Излел е Дельо хайдутин", в емблематичното изпълнение на Валя Балканска.

Родопската песен лети и в Космоса със сондата "Вояджър", която бе изстреляна през 1977 г. и напусна пределите на Слънчевата система през 2013-а.

"Излел е Дельо хайдутин" е записана на златната плоча, която съдържа представителни за човечеството звуци, вкл. музика от Моцарт, Бах, Бетховен и Стравински, като послание към евентуални чужди цивилизации.

Тогава у нас също научават този факт случайно - от научнопопулярния сериал на Карл Сейгън "Космос", излъчен в България през 80-те. Историята бе разказана от Би Ти Ви в документалния филм "Песента на Валя".

Междувременно пред БНТ, откъдето тръгна "скандалът", наш композитор, който е работил с Бергерсен, обясни, че колегата му обикновено е коректен и се опитал да купи правата за "Излел е Дельо хайдутин", но запитванията му до "Мистерията на българските гласове" и различни институции у нас останали без отговор.

Виж още: "Балканска мелодия" - филмът за Марсел Селие

Норвежецът и друг път е работил с наши фолклорни формации, като това е описано дори в анотацията за албума Sun на официалния му сайт ThomasBergersen.com.

БНТ цитира коментара му, че смятал песента за много стара и че изпълнителката не е жива. Сега той изразява готовност да изплати авторските права за изпълнението й и поднася на Валя Балканска своите извинения - единственото, което певицата поиска.

Валя Балканска в кадър от документалния филм на Гена Трайкова "Песента на Валя", излъчен в рубриката "Би Ти Ви документите" през 2014 г.

По-рано пред БНТ Петър Делчев от "Музикаутор" обясни, че това е фолклорна песен и върху фолклора в цял свят няма авторски права. Ако е използван оригиналният запис на гласа, тогава са засегнати две други групи права, т.нар. "сродни права" - на Валя Балканска като изпълнител и на продуцента на записа.

"Утреландия", в чийто трейлър звучи композицията на Бергерсен, обаче стана поредният филм на "Дисни", вписан в графата "провали" - въпреки звездното присъствие на Джордж Клуни и Хю Лори. В саундтрака му не фигурира нито българската песен, нито Creation of Earth, а оригиналната музика е дело на Майкъл Джакино ("Стар трек").

Виж още: Д-р Хаус се събира с д-р Рос в "Утреландия"

Иначе български народни песни са използвани нерядко в холивудски продукции - сред най-пресните примери беше трейлърът за "Колибри" с Джейсън Стейтъм.

Източник: Bulevard.bg





3 Коментара

  1. Small Анонимен






Jeśli od kilkunastu lat na dachu lub balkonie wisi ta sama antena o średnicy 60 cm, która pamięta czasy Cyfry+ albo Wizji TV, to mam dla ciebie wiadomość, która nie jest specjalnie zaskakująca: ta antena nie radzi sobie z tym, czego dziś wymagają od niej nadawcy. To trochę jak próba przetłoczenia słonia przez słomkę do napojów. Niby się da, ale efekty będą opłakane. Obraz w standardowej rozdzielczości jeszcze jakoś przeskoczy przez tę małą czaszę, ale sygnał 4K potrzebuje znacznie więcej przestrzeni, a podczas deszczu czy śniegu nawet zwykłe kanały HD potrafią zniknąć szybciej niż ciastka ze stołu w biurze. w ostatnich latach przeszła ogromną zmianę technologiczną i sprzęt, który działał bez zarzutu dekadę temu, dzisiaj po prostu nie nadąża za jakością transmisji w standardach DVB-S2 i HEVC.

Co jest nie tak ze starą anteną i dlaczego sama regulacja nie pomoże

Zanim ktokolwiek pomyśli, że wystarczy poprawić ustawienie starej czaszy i wszystko wróci do normy, warto wiedzieć, że problem nie leży wyłącznie w kącie nachylenia. Antena o średnicy 60 cm ma fizycznie mniejszą powierzchnię zbierania sygnału niż model 80 cm. Antena działa jak wiadro wystawione na deszcz: im większe wiadro, tym więcej wody (czyli sygnału) złapiesz. Różnica między anteną 60 cm a 80 cm to około 78% więcej powierzchni odbiorczej, co bezpośrednio przekłada się na lepszy stosunek sygnału do szumu i stabilniejszy odbiór nawet przy kiepskiej pogodzie. Poza samą średnicą jest jeszcze kwestia stanu technicznego. Większość starych anten ma pordzewiałe ramiona, obluzowane śruby mocujące i konwertery (LNB), które dawno straciły swoją początkową czułość. Zdarza się, że rdza zjada mocowania do tego stopnia, że silniejszy podmuch wiatru potrafi wyrwać całą konstrukcję z uchwytu, co stanowi realne zagrożenie dla przechodniów, zaparkowanych samochodów i okien sąsiadów niżej. Jeśli obejmujesz antenę ręką i czujesz, że się rusza jak ząb mleczny u sześciolatka, to pora na wymianę, a nie na podkręcanie śrub.

Jaką antenę wybrać i na co zwrócić uwagę przy zakupie

Na polskim rynku najpopularniejsze są anteny satelitarne offsetowe o średnicy 80 cm, które stanowią złoty środek między ceną, wielkością a skutecznością odbioru z satelity Hotbird 13°E, z którego nadają zarówno , jak i . Do rozważenia mamy produkty kilku sprawdzonych producentów. Anteny stalowe marki Corab, produkowane w Polsce, cieszą się dobrą opinią wśród instalatorów i są dostępne w sklepach branżowych w cenach od około 80 do 150 zł za samą czaszę bez konwertera. Model Corab ASC-800 PR to jedna z częściej wybieranych anten w tej kategorii. Nieco droższe, ale lżejsze i odporniejsze na korozję są anteny aluminiowe, takie jak modele Triax TD-80 czy Famaval TRX-80, które kosztują od 130 do 250 zł. Producent Technisat oferuje z kolei anteny z serii Satman, gdzie model Satman 850 Plus wyróżnia się podwójnym lakierowaniem i dostępny jest w kilku kolorach, co bywa istotne, gdy wspólnota mieszkaniowa wymaga zachowania estetyki elewacji. Anteny z oferty firmy Inverto i Gibertini również mają swoich zwolenników, szczególnie wśród profesjonalnych instalatorów, którzy cenią precyzję wykonania mechanizmu regulacji kąta elewacji i azymutu.

Oprócz samej czaszy potrzebujemy konwertera LNB, i tutaj wybór zależy od tego, ile telewizorów chcemy podłączyć i w jaki sposób. Jeśli w domu stoi 1 dekoder bez funkcji nagrywania, wystarczy najprostszy konwerter Single. Ale jeśli planujemy albo dekoder z dyskiem twardym do nagrywania (a takie modele oferują zarówno Polsat Box, jak i Canal+), to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest konwerter typu Unicable SCR. Technologia Unicable pozwala na obsługę wielu tunerów za pomocą tylko 1 kabla koncentrycznego, co jest nieocenione w blokach mieszkalnych, gdzie ciągnięcie osobnych kabli do każdego odbiornika bywa niewykonalne. Popularnym wyborem jest Inverto Unicable II IDLU-32UL40-UNBOO-OPP, który obsługuje do 32 niezależnych pasm użytkownika, co wystarcza nawet dla bardzo rozbudowanych instalacji. Tańszą alternatywą jest GT-SAT GT-dSCR4T z obsługą 4 pasm użytkownika, w zupełności wystarczający dla typowego mieszkania z 2 dekoderami.

Kabel koncentryczny: nie oszczędzaj na tym, czego nie widać

Wymiana anteny bez wymiany kabla to jak kupno nowego telewizora i podłączenie go starym, zżółkłym kablem od magnetowidu. Można, ale po co? Stare kable koncentryczne, szczególnie te prowadzone po zewnętrznej ścianie budynku, po latach ekspozycji na słońce i mróz mają spękaną izolację, przez co do środka dostaje się wilgoć, a ekran oplotowy traci swoje właściwości ekranujące. Efekt jest taki, że sygnał docierający do dekodera jest słabszy i bardziej zakłócony niż ten wychodzący z konwertera na antenie. Przy zakupie nowego kabla szukaj modeli z czarną, odporną na promieniowanie UV powłoką zewnętrzną oraz z żelem wypełniającym przestrzeń między ekranem a środkowym przewodem sygnałowym, co skutecznie chroni przed wilgocią. Kable takie jak Triax KOKA 799 czy Teleste AC-100 spełniają te wymagania i kosztują od 2 do 4 zł za metr bieżący. Przewód środkowy powinien być wykonany z miedzi (a nie ze stali pokrytej miedzią), bo miedź zapewnia niższe tłumienie sygnału na wyższych częstotliwościach, a to właśnie w górnym zakresie pasma IF (od 950 do 2150 MHz) przesyłane są kanały zakodowane w najnowszych standardach.

Na końcach kabla powinny znaleźć się złącza F dobrej jakości, najlepiej z uszczelką gumową, jeśli złącze jest narażone na działanie warunków atmosferycznych. Warto zainwestować w złącza kompresyjne zamiast nakręcanych, bo trzymają się kabla pewniej i nie obluzowują się z czasem. Jak mawia jeden z ekspertów znanej sieci handlowej z elektroniką: „oszczędność 3 zł na złączu potrafi kosztować 300 zł za wezwanie instalatora, który będzie szukał przyczyny utraty sygnału". Zestaw 10 złączy kompresyjnych do kabla o średnicy 6,8 mm kosztuje około 15-25 zł, więc naprawdę nie ma na czym oszczędzać.

Uchwyt mocujący: fundament, o którym wielu zapomina

Antena satelitarna o średnicy 80 cm ma sporą powierzchnię, na którą działa wiatr, więc uchwyt musi być odpowiednio wytrzymały. Na rynku dostępne są uchwyty ścienne, kominowe i balkonowe, a ich ceny wahają się od 30 do nawet 200 zł, w zależności od materiału i konstrukcji. Uchwyt ze stali nierdzewnej lub ocynkowanej ogniowo powinien być standardem, jeśli montujemy antenę na zewnątrz budynku. Modele malowane proszkowo wyglądają ładnie na początku, ale po kilku sezonach farba zaczyna odchodzić i pod spodem robi się rdza. Uchwyt kominowy powinien mieć minimum 2 obejmy zaciskowe i być przystosowany do średnicy komina, na którym będzie montowany. Producent Corab oferuje uchwyty kominowe UKS-80 i większe, które mają dobre opinie wśród instalatorów i wytrzymują obciążenie wiatrem przekraczające 100 km/h. Bardzo ważna, choć łatwa do przeoczenia jest plastikowa lub gumowa zaślepka na górnym otworze uchwytu. Bez niej do wnętrza rury trafia woda deszczowa, która zamarzając w zimie, rozrywa metal od środka i po kilku sezonach cała konstrukcja traci stabilność. Jeśli zgubimy zaślepkę przy montażu, wystarczy kawałek silikonu lub nawet korek od wina obcięty na odpowiedni wymiar, byle tylko otwór był szczelnie zamknięty.

Montaż w bloku: jak nie podpaść sąsiadom i administracji

W domu jednorodzinnym sprawa jest prosta: montujemy antenę na dachu, ścianie szczytowej lub kominie i ciągniemy kabel do mieszkania najkrótszą drogą. W bloku wielorodzinnym robi się ciekawiej, bo dochodzą przepisy wspólnoty mieszkaniowej, zgoda administracji i konieczność nienaruszania elewacji. na dachu bloku wymaga najczęściej pisemnej zgody zarządcy budynku, a kabel musimy jakoś doprowadzić do naszego mieszkania. Najwygodniejszą opcją jest przeprowadzenie kabla przez przewód wentylacyjny (ten od kuchni lub łazienki), co pozwala uniknąć wiercenia w elewacji i prowadzenia kabla po zewnętrznej ścianie. Zanim jednak wepchniesz kabel do kratki wentylacyjnej, upewnij się, że przewód jest nieczynny lub że przepisy na to pozwalają, bo zablokowanie czynnej wentylacji to nie tylko problem prawny, ale i zagrożenie zdrowotne.

Jeśli przewód wentylacyjny odpada, pozostaje prowadzenie kabla po zewnętrznej ścianie budynku. I tutaj jest zasada numer 1: nie zrzucaj kabla luzem z dachu. Kabel miotający się na wietrze to nie tylko nieestetyczny widok, ale i realne zagrożenie, bo może wchodzić w okna sąsiadów albo owinąć się wokół elementów elewacji. Kabel powinien być prowadzony w plastikowej rurce osłonowej i mocowany do ściany specjalnymi uchwytami co 40-60 cm. Jeśli trasa prowadzenia biegnie obok balkonów innych mieszkańców, porozmawiaj z sąsiadami i poproś o zgodę na zamocowanie uchwytów na ich balkonach. Większość ludzi nie ma z tym problemu, jeśli podejdziesz do nich po ludzku, zamiast stawiać ich przed faktem dokonanym. Kabel musi być odpowiednio naciągnięty, żeby nie zwisał i nie uderzał o ścianę przy silnym wietrze. Jak słusznie zauważył jeden ze specjalistów z portalu zajmującego się remontami i instalacjami: „dobra instalacja antenowa to taka, której po tygodniu nikt nie zauważa, bo nie rzuca się w oczy i nie hałasuje".

Ustawienie anteny na satelitę Hotbird: precyzja ma znaczenie

Po zamontowaniu anteny na uchwycie trzeba ją wycelować na satelitę Hotbird 13°E, z którego nadawana jest większość polskich kanałów. Potrzebujemy do tego miernika sygnału satelitarnego (koszt od 50 do 300 zł za prosty model ze wskaźnikiem poziomu sygnału i parametru jakości MER, czyli miary jakości sygnału cyfrowego) albo, w ostateczności, drugiej osoby z telefonem, która będzie stała przy telewizorze i komunikowała nam poziom sygnału wyświetlany przez dekoder. Parametry ustawienia zależą od naszej lokalizacji w Polsce. Dla centralnej Polski azymut wynosi około 188-192 stopni (czyli kierunek lekko na zachód od południa), a elewacja to około 29-31 stopni. W północnej Polsce elewacja będzie nieco niższa, a w południowej nieco wyższa. Regulację zaczynamy od ustawienia przybliżonego kąta elewacji na skali naniesionej na uchwycie anteny, a następnie powoli obracamy czaszę w poziomie (azymut), aż miernik pokaże sygnał. Potem delikatnie korygujemy elewację, szukając maksymalnej wartości. Cała operacja przy odrobinie cierpliwości zajmuje od 15 do 40 minut, ale u kogoś, kto robi to pierwszy raz, może potrwać nawet 2 godziny. Nie ma w tym nic wstydliwego: ustawienie anteny satelitarnej to nie wiedza tajemna, ale wymaga systematycznego podejścia i odrobiny cierpliwości.

Dekodery 4K: co proponują operatorzy

Nowa antena to dopiero połowa sukcesu. Żeby cieszyć się obrazem w rozdzielczości 4K, potrzebujemy dekodera, który obsługuje ten standard. oferuje obecnie kilka modeli dekoderów satelitarnych z obsługą ultra wysokiej rozdzielczości: Polsat Box 4K, Polsat Box 4K Lite oraz Soundbox 4K (ten ostatni ma wbudowany soundbar i jest ciekawą opcją dla osób, które chcą poprawić nie tylko obraz, ale i dźwięk bez dokupowania osobnych głośników). Każdy z tych dekoderów obsługuje standard HEVC, ma wbudowane złącze Ethernet i moduł WiFi, co pozwala korzystać z aplikacji streamingowych bezpośrednio na dekoderze. Po stronie Canal+ mamy z kolei Ultrabox+ 4K oraz Dualbox+ 4K, który wyróżnia się podwójnym tunerem i wbudowanym dyskiem twardym do nagrywania programów. Oba obsługują i dają dostęp do aplikacji internetowych. Warto wiedzieć, że i to dekodery starszej generacji, które obsługują obraz jedynie w rozdzielczości 1080i, więc jeśli zależy nam na 4K, musimy wymienić nie tylko antenę, ale i dekoder.

Dla osób, które nie chcą inwestować w dekoder, istnieją jeszcze moduły CAM CI+, które wkłada się bezpośrednio do gniazda w telewizorze (o ile telewizor ma wbudowany tuner satelitarny DVB-S2). Polsat Box oferuje moduł CAM, a Canal+ moduł CAM ECP. To rozwiązanie ma swoje zalety (brak dodatkowego pilota, mniejsze zużycie prądu), ale też ograniczenia, bo nie każdy telewizor jest w pełni kompatybilny z tymi modułami i nie zawsze obsługują one wszystkie funkcje interaktywne dostępne na dekoderze.

Telewizja satelitarna kontra streaming: dlaczego talerz na dachu wciąż ma sens

W dobie serwisów streamingowych ktoś mógłby zapytać, po co w ogóle bawić się w antenę, skoro można wszystko oglądać przez internet. I tu dochodzimy do sedna sprawy. oraz to opcje, które faktycznie istnieją i działają, ale mają istotne ograniczenia. Po pierwsze: wymagają stabilnego łącza internetowego o przepustowości minimum 25-30 Mb/s dla treści 4K, a w wielu miejscach w Polsce, szczególnie na terenach wiejskich i w mniejszych miejscowościach, taka prędkość to wciąż luksus. Po drugie: transmisja satelitarna nie jest zależna od przeciążenia sieci. Podczas dużych wydarzeń sportowych, kiedy miliony widzów próbują oglądać ten sam mecz przez internet, serwery streamingowe potrafią się zapchać jak autostrada A2 w piątek po południu, a obraz zaczyna się rwać i tracić jakość. Satelita nadaje ten sam sygnał do wszystkich odbiorców jednocześnie, niezależnie od tego, czy ogląda go 100 osób, czy 5 milionów. Po trzecie: sygnał satelitarny nie zużywa limitu danych na łączu internetowym, co ma znaczenie dla osób korzystających z internetu mobilnego lub z ograniczonym transferem. Jak podkreślają specjaliści z branży elektroniki użytkowej: „satelita to jedyna technologia dystrybucji telewizji, która gwarantuje identyczną jakość obrazu każdemu odbiorcy, niezależnie od lokalizacji i obciążenia sieci". Poza tym na satelicie Hotbird dostępnych jest sporo (tzw. FTA, free-to-air), w tym kanały informacyjne, muzyczne i edukacyjne z całej Europy, których nie znajdziemy w żadnym serwisie streamingowym.

Kiedy warto wezwać specjalistę zamiast robić wszystko samemu

Samodzielny montaż anteny satelitarnej jest jak najbardziej wykonalny, jeśli mamy podstawowe narzędzia (klucze płaskie 10 i 13 mm, wiertarkę udarową z wiertłami do betonu, poziomica, kompas lub aplikacja na telefon do wyznaczania azymutu) i nie boimy się wysokości. Problem zaczyna się, gdy antena ma stanąć na dachu bloku na 10. piętrze albo na kominie wymagającym użycia drabiny, do której trzeba mieć głowę i ubezpieczenie. W takich sytuacjach zdecydowanie lepiej zlecić pracę profesjonalnemu instalatorowi. oferuje usługę montażu anteny u abonenta, podobnie jak , gdzie można zamówić wizytę instalatora bezpośrednio przez infolinię lub stronę operatora. Koszt profesjonalnego montażu nowej anteny satelitarnej z ustawieniem i podłączeniem to zwykle od 150 do 400 zł, w zależności od stopnia trudności (wysokość montażu, długość trasy kablowej, konieczność wiercenia przejść przez ściany). Lokalni instalatorzy anten, których łatwo znaleźć w serwisach z ogłoszeniami lub na portalach branżowych, często oferują konkurencyjne ceny i elastyczne terminy, a ich doświadczenie z lokalnymi warunkami (typ budynków, najczęstsze problemy z odbiorem) bywa bezcenne.

wraz z montażem u operatora ma jeszcze jedną zaletę: instalator od razu skonfiguruje dekoder, przeskanuje kanały i upewni się, że wszystko działa prawidłowo, łącznie z podłączeniem do internetu, jeśli dekoder na to pozwala. Dla osób mniej technicznych to ogromna oszczędność nerwów i czasu. Wymieniając sprzęt, warto przy okazji zapytać o aktualną ofertę operatora, bo zarówno Polsat Box, jak i Canal+ regularnie przygotowują promocje dla klientów, którzy decydują się na wymianę dekodera na nowszy model lub rozszerzenie pakietu.

Lista zakupów: co dokładnie potrzebujemy do wymiany anteny

Żeby nie biegać 3 razy do sklepu (bo za pierwszym razem zawsze się o czymś zapomni), przygotowałem kompletną listę elementów potrzebnych do wymiany anteny satelitarnej:

  • Antena satelitarna offsetowa 80 cm (stalowa od 80 zł, aluminiowa od 130 zł) z ramieniem do mocowania konwertera.
  • Konwerter LNB: Single (od 15 zł), Twin (od 25 zł), Quad (od 35 zł) lub Unicable SCR (od 80 zł, jeśli planujemy instalację z 1 kablem dla wielu tunerów).
  • Kabel koncentryczny 75 Ohm z żelową powłoką i czarną izolacją UV, średnica 6,8-7 mm, długość zależna od trasy (od 2 zł/m).
  • Złącza F kompresyjne dopasowane do średnicy kabla (od 1,50 zł za sztukę).
  • Uchwyt mocujący: ścienny (od 30 zł), kominowy (od 50 zł) lub balkonowy (od 40 zł), najlepiej ze stali nierdzewnej lub ocynkowanej ogniowo.
  • Kołki rozporowe i wkręty do betonu lub cegły (jeśli montaż na ścianie).
  • Rurka osłonowa na kabel (jeśli prowadzimy po elewacji), średnica 16-20 mm.
  • Miernik sygnału satelitarnego (opcjonalnie, od 50 zł za prosty model analogowy).
  • Taśma samowulkanizująca do uszczelnienia złączy F na zewnątrz (około 10-15 zł za rolkę).

Łączny koszt materiałów przy samodzielnym montażu to orientacyjnie od 250 do 500 zł, w zależności od wybranych komponentów i długości trasy kablowej. Kwota nie jest kosmiczna, a różnica w jakości odbioru między starą zardzewiałą anteną 60 cm a nową 80 cm z dobrym konwerterem i świeżym kablem jest jak różnica między jazdą Fiatem 126p a nowym SUV-em. W obu przypadkach dotrzesz do celu, ale w jednym z nich każdy wybój będzie ci trzaskał w kręgosłup.

Najczęstsze błędy przy wymianie anteny i jak ich uniknąć

Żeby oszczędzić ci dodatkowych wizyt na dach i niepotrzebnych nerwów, oto rzeczy, na które trzeba uważać:

  • Zbyt luźne dokręcenie śrub mocujących czaszę do ramienia uchwytu. Antena musi siedzieć stabilnie, ale jednocześnie śruby regulacyjne (azymut i elewacja) powinny pozwalać na delikatną korektę przy strojeniu. Dokręć je mocno dopiero po uzyskaniu optymalnego sygnału.
  • Montaż anteny w miejscu zasłoniętym przez komin, drzewo lub sąsiedni budynek od strony południowej. Satelita Hotbird 13°E jest widoczny w kierunku południowym z lekkim odchyleniem na zachód, więc między anteną a horyzontem w tym kierunku nie może być żadnych przeszkód powyżej kąta 30 stopni.
  • Użycie starego kabla z nową anteną. Powtórzę to jeszcze raz, bo to jeden z najczęstszych grzechów: stary kabel z pękniętą izolacją potrafi zjeść nawet 40% sygnału na trasie od anteny do dekodera, co sprawia, że cała inwestycja w nową antenę idzie na marne.
  • Brak uszczelnienia złączy F na zewnątrz budynku. Woda w złączu powoduje korozję i utratę sygnału, która narasta stopniowo, więc przez pierwsze miesiące wszystko działa, a potem zaczynają się problemy i nikt nie wie dlaczego.
  • Zapomnienie o zaślepce na górze uchwytu (o czym wspominałem wcześniej). To naprawdę drobiazg, który potrafi zniszczyć cały maszt w 2-3 zimy.

Na koniec jeszcze jedna rada, którą usłyszałem od doświadczonego instalatora z wieloletnim stażem: po zamontowaniu i ustawieniu anteny zrób zdjęcie telefonem wskazań miernika (lub ekranu dekodera z parametrami sygnału) i zapisz sobie wartości poziomu i jakości. Jeśli kiedykolwiek w przyszłości pojawią się problemy z odbiorem, będziesz mieć punkt odniesienia do porównania i szybciej ustalisz, czy problem leży po stronie anteny, kabla, dekodera, czy może po prostu akurat nad Polską wisi taki front burzowy, że nawet antena o średnicy 2 metrów miałaby kłopoty. Wymiana anteny satelitarnej na większą to inwestycja, która zwraca się każdego wieczoru, kiedy siadasz przed telewizorem i obraz jest ostry, stabilny i w takiej rozdzielczości, na jaką zasługujesz po ciężkim dniu pracy.






Тор отслабна, бори се с бивш Батман

Tози сайт използва "Бисквитки". Научи повече Приемам

Моля, запознайте се с нашите Общи условия и Политика за поверителност