Każdy dekoder satelitarny, niezależnie od tego, czy pochodzi od Polsat Box, czy od Canal+, wyświetla w menu diagnostycznym dwa osobne paski. Jeden opisany jako „siła" albo „poziom", drugi jako „jakość". Na pierwszy rzut oka wydaje się to zbędnym duplikowaniem informacji, bo skoro sygnał jest, to chyba wystarczy jeden wskaźnik? W rzeczywistości te dwa parametry mierzą zupełnie inne rzeczy i dopiero ich wspólna analiza pozwala ocenić, czy instalacja działa prawidłowo. Wyobraźcie sobie radio, w którym głośność jest ustawiona na maksimum, ale stacja szumi i trzeszczy. Głośność to odpowiednik siły sygnału, natomiast czystość dźwięku to odpowiednik jakości. Możecie mieć pełen pasek siły i jednocześnie zerową jakość, co oznacza, że do dekodera dociera wprawdzie sporo energii elektromagnetycznej, ale jest ona bezużyteczna. Zrozumienie tej różnicy oszczędza czas, nerwy i pieniądze, bo wielu abonentów telewizji satelitarnej niepotrzebnie wymienia sprzęt, podczas gdy problem leży w kilkucentymetrowym odchyleniu czaszy lub w jednym źle dokręconym złączu F.
Co tak naprawdę oznacza siła sygnału
Siła sygnału, nazywana też poziomem, to informacja o mocy fali radiowej, która trafia z satelity do konwertera LNB zamocowanego na ramieniu anteny. Dekoder przelicza tę wartość na procenty i wyświetla ją w postaci graficznego paska. Problem polega na tym, że skala procentowa jest umowna i różni się między producentami dekoderów. Dekoder Polsat Box HD może pokazywać 68% w tym samym miejscu, gdzie dekoder Canal+ pokaże 72%, mimo że do obu dociera identyczna moc sygnału. Dlatego profesjonalni monterzy anten nie polegają wyłącznie na wskazaniach dekodera, lecz korzystają z mierników sygnału satelitarnego, które podają wartości w dBµV, czyli w jednostkach mających stały punkt odniesienia.
Optymalny poziom sygnału na wejściu tunera satelitarnego mieści się w przedziale od 55 do 75 dBµV. Wartości poniżej 50 dBµV oznaczają problemy z odbiorem, szczególnie podczas ulewnych deszczów czy mokrego śniegu, kiedy krople wody pochłaniają część energii fali radiowej. Natomiast wartości powyżej 80 dBµV prowadzą do przesterowania wejścia dekodera, co paradoksalnie objawia się tymi samymi symptomami co zbyt słaby odbiór: zacinaniem obrazu, zrywaniem dźwięku, a w skrajnych przypadkach całkowitym brakiem odbioru. To trochę jak z megafonem przystawionym do ucha. Niby głośno, ale nic nie zrozumiecie.
Na poziom sygnału wpływa kilka czynników. Pierwszym jest średnica czaszy antenowej. Standardowa antena offsetowa o średnicy 80 cm, stosowana w większości polskich instalacji do odbioru z satelity Hotbird, zapewnia wystarczający zapas mocy. Anteny o średnicy 60 cm działają poprawnie na większości terytorium Polski, ale przy silnych opadach mogą tracić sygnał szybciej niż ich większe odpowiedniki. Z kolei anteny 90 cm i 100 cm, dostępne w ofercie producentów takich jak Corab, Triax czy Famaval, dają dodatkowy margines bezpieczeństwa i sprawdzają się w instalacjach na kilka satelitów, gdzie liczy się każdy decybel. Drugim czynnikiem jest konwerter LNB. Modele Single, Twin, Quad i Octo różnią się liczbą wyjść, ale wszystkie powinny mieć współczynnik szumów poniżej 0,3 dB. Na polskim rynku popularne są konwertery marek Inverto, GT-SAT czy Chess. Trzecim czynnikiem jest kabel koncentryczny. Im dłuższy odcinek kabla od anteny do dekodera, tym większe straty. Dobrej jakości kabel 75-omowy z podwójnym ekranowaniem, o impedancji charakterystycznej dopasowanej do standardu satelitarnego, wprowadza straty rzędu 20-30 dB na 100 metrów przy częstotliwościach z zakresu pasma satelitarnego. W typowej instalacji domowej, gdzie kabel ma 15-30 metrów, straty wynoszą od 3 do 9 dB, co jest wartością akceptowalną.
Jakość sygnału to zupełnie inna historia
O ile siła mówi o ilości docierającej energii, o tyle jakość informuje o tym, na ile ta energia jest użyteczna. Technicznie jakość sygnału odpowiada parametrowi CNR (Carrier-to-Noise Ratio) albo SNR (Signal-to-Noise Ratio), czyli stosunkowi mocy sygnału nośnego do poziomu szumów. W systemach DVB-S2, z których korzystają zarówno Polsat Box, jak i Canal+, minimalna wartość CNR potrzebna do zdekodowania obrazu wynosi około 10-12 dB, w zależności od zastosowanej modulacji i stopnia korekcji błędów. Jednak minimalna wartość to nie to samo co bezpieczna wartość. Monter anteny powinien dążyć do uzyskania CNR na poziomie 15 dB lub wyższym, żeby zapewnić stabilny odbiór nawet w trudnych warunkach pogodowych.
Dekodery przeliczają CNR na procenty. Jeśli wasz dekoder Canal+ 4K pokazuje jakość na poziomie 75-85%, to instalacja działa bardzo dobrze. Wartości 60-75% są akceptowalne, choć przy intensywnych opadach mogą pojawiać się chwilowe przerwy. Poniżej 50% zaczyna się strefa ryzyka, gdzie nawet lekka mżawka potrafi zakłócić odbiór. Warto wiedzieć, że jakość sygnału zmienia się w ciągu dnia. Wpływa na nią temperatura konwertera LNB (nagrzany konwerter generuje więcej szumów wewnętrznych), nasłonecznienie anteny, a także aktywność zakłóceń w paśmie Ku, w którym nadaje większość europejskich satelitów.
Profesjonalne mierniki sygnału satelitarnego mierzą jakość za pomocą parametru MER (Modulation Error Ratio), który jest dokładniejszy niż klasyczne CNR. MER uwzględnia nie tylko szumy, ale również zniekształcenia fazowe i amplitudowe sygnału cyfrowego. Dobra wartość MER dla transmisji DVB-S2 w modulacji 8PSK wynosi powyżej 12 dB. Mierniki takie jak Deviser DS2800T czy Triax TM-4 pozwalają na odczytanie MER, BER (Bit Error Rate, czyli wskaźnik błędnych bitów) oraz widma częstotliwościowego, co daje pełny obraz stanu instalacji. Ceny profesjonalnych mierników zaczynają się od około 800-1000 zł za modele podstawowe i mogą sięgać kilku tysięcy złotych za urządzenia z pełną analizą widma. Dla przeciętnego użytkownika taka inwestycja nie ma sensu, ale dla instalatora to narzędzie codziennej pracy.
Dlaczego siła jest wysoka, a jakość niska
To jedna z najczęstszych sytuacji, z którą mierzą się abonenci pakietów programowych Polsat Box oraz Canal+. Dekoder pokazuje siłę sygnału na poziomie 70-80%, ale jakość ledwo dochodzi do 30-40%, a obraz się zacina lub w ogóle nie pojawia. Przyczyn może być kilka i nie zawsze są oczywiste.
Pierwsza przyczyna to niewłaściwie ustawiona antena. Czasza może być odchylona od optymalnego kierunku o zaledwie 1-2 stopnie, co wystarczy, żeby konwerter przechwytywał sygnał z sąsiedniego satelity lub zbierał szumy tła kosmicznego. Siła w takim przypadku pozostaje wysoka, bo do LNB dociera energia elektromagnetyczna, ale jakość spada, bo ta energia nie pochodzi z właściwego źródła. W okolicach Warszawy antena skierowana na Hotbird powinna mieć azymut około 190 stopni i elewację około 30 stopni. Już kilka stopni odchylenia potrafi zrujnować jakość odbioru przy zachowaniu pozornie prawidłowego poziomu sygnału.
Druga przyczyna to uszkodzony lub zdegradowany konwerter LNB. Konwertery mają ograniczoną żywotność, szczególnie gdy są narażone na działanie wilgoci i skrajnych temperatur. Po kilku latach eksploatacji ich współczynnik szumów rośnie, co bezpośrednio obniża jakość sygnału. Wymiana konwertera to koszt rzędu 30-80 zł za modele Single i Twin, albo 60-150 zł za modele Quad i Octo, czyli stosunkowo niewielki wydatek w porównaniu z frustracją wynikającą z niestabilnego odbioru. Wśród popularnych zamienników warto rozważyć konwertery Inverto Black Ultra, GT-SAT S2 SCR czy Chess Edition 4.
Trzecia przyczyna to problem z okablowaniem. Złącza F, które łączą kabel koncentryczny z konwerterem i dekoderem, muszą być prawidłowo zamontowane. Zbyt długi odsłonięty rdzeń wewnętrzny, niedokręcone złącze albo woda, która dostała się pod osłonę, potrafią drastycznie obniżyć jakość sygnału. Montaż złączy kompresyjnych zamiast nakręcanych poprawia niezawodność połączenia. Serwis techniczny Polsat Box regularnie spotyka się z przypadkami, gdzie wymiana jednego złącza F za kilkadziesiąt groszy rozwiązywała problem, nad którym abonent głowił się tygodniami.
Kiedy siła jest niska, a jakość paradoksalnie niezła
Ta sytuacja jest mniej typowa, ale zdarza się, szczególnie w instalacjach z długimi odcinkami kabla lub z rozdzielaczami sygnału. Sygnał docierający do dekodera ma niski poziom mocy, bo został stłumiony po drodze, ale zachowuje dobry stosunek sygnału do szumów. Dekoder pokazuje siłę na przykład 35-40%, ale jakość trzyma się na poziomie 65-70%. Obraz jest stabilny w słoneczne dni, ale znika przy pierwszym większym deszczu, bo margines zapasu mocy jest zbyt mały.
Rozwiązaniem jest albo skrócenie drogi kabla (co nie zawsze jest możliwe), albo zastosowanie wzmacniacza pośredniego, albo wymiana kabla na model o niższych stratach. Wzmacniacze sygnału satelitarnego, nazywane też wzmacniaczami liniowymi, montuje się na kablu między anteną a dekoderem. Zasilane są napięciem z dekodera lub z osobnego zasilacza. Trzeba jednak uważać, żeby nie wzmocnić sygnału zbyt mocno, bo wrócimy do problemu przesterowania opisanego wcześniej. Dobry monter anteny satelitarnej potrafi dobrać wzmocnienie tak, żeby poziom na wejściu dekodera mieścił się w optymalnym zakresie. Jeśli korzystacie z instalacji typu multiroom na kilka telewizorów, problem niskiego poziomu sygnału może się nasilać, bo każdy dodatkowy odbiornik oznacza dodatkowy odcinek kabla i dodatkowe straty.
Pomiar sygnału za pomocą dekodera krok po kroku
Nie potrzebujecie profesjonalnego miernika, żeby wstępnie ocenić stan swojej instalacji. Każdy dekoder satelitarny ma wbudowaną funkcję diagnostyczną. W dekoderach Polsat Box (zarówno Polsat Box 4K, jak i starszych modelach) wchodzicie w Menu, następnie Ustawienia, potem Ustawienia anteny lub Informacje o sygnale. Dekoder wyświetli pasek siły i pasek jakości dla aktualnie wybranego transpondera. Ważne jest, żeby sprawdzić kilka różnych transponderów, bo każdy z nich nadaje na innej częstotliwości i z innymi parametrami modulacji. Może się zdarzyć, że na jednym transponderze jakość wynosi 80%, a na innym zaledwie 45%.
W dekoderach Canal+ (Ultrabox+ 4K, Dualbox+ 4K) analogiczną funkcję znajdziecie zazwyczaj w Ustawieniach, w sekcji Instalacja lub Antena. Wyświetlane wartości mogą różnić się skalą od dekoderów Polsat Box, co jest normalne i wynika z różnic w oprogramowaniu. Nie porównujcie więc procentów między dekoderami różnych operatorów, bo to jak porównywanie temperatury w stopniach Celsjusza i Fahrenheita bez przeliczenia.
Podczas sprawdzania sygnału zwróćcie uwagę na stabilność wskazań. Jeśli pasek jakości skacze w górę i w dół o więcej niż 5-10% w ciągu kilkunastu sekund, to sygnał jest niestabilny. Przyczyny mogą być różne: obluzowany element anteny, który porusza się na wietrze, luźne złącze, uszkodzony kabel, zakłócenia od pobliskich nadajników, a nawet gałęzie drzew, które okresowo zasłaniają linię wzrokową do satelity. Serwis techniczny Canal+ może pomóc w zdalnej diagnostyce, ale w przypadku problemów z fizyczną instalacją konieczna jest wizyta montera na miejscu.
Wpływ pogody na odbiór sygnału satelitarnego
Zjawisko tłumienia sygnału przez deszcz nazywa się po angielsku „rain fade" i jest całkowicie normalne w przypadku odbioru z satelitów nadających w paśmie Ku (10,7-12,75 GHz), a więc dotyczy wszystkich polskich platform satelitarnych. Podczas ulewnego deszczu krople wody absorbują i rozpraszają fale radiowe, co powoduje spadek zarówno siły, jak i jakości sygnału. Przy umiarkowanym deszczu dobrze ustawiona antena 80 cm z nowym konwerterem nie powinna tracić sygnału. Przy nawalnych opadach, szczególnie w połączeniu z burzą, nawet najlepsza instalacja może doświadczyć chwilowych przerw w odbiorze.
Mokry śnieg jest gorszy od deszczu, bo oprócz tłumienia w atmosferze powoduje gromadzenie się warstwy śniegu na czaszy anteny i na konwerterze. Warstwa mokrego śniegu o grubości zaledwie kilku centymetrów potrafi całkowicie zablokować odbiór. Dlatego warto zadbać o to, żeby antena była zamontowana w miejscu częściowo osłoniętym od bezpośrednich opadów, ale jednocześnie z niezasłoniętą linią wzrokową na południe, w kierunku satelity. Niektórzy monterzy stosują osłony na konwerter LNB, które chronią go przed bezpośrednim działaniem deszczu i śniegu. Koszt takiej osłony to kilka złotych, a potrafi uratować odbiór w trudnych zimowych warunkach. Jeśli wasze pakiety programowe Canal+ regularnie wypadają przy każdym większym deszczu, zanim zaczniecie dzwonić na infolinię, sprawdźcie, czy na czaszy anteny nie narosła warstwa brudu, mchu lub ptasich odchodów. Brudna antena działa gorzej niż czysta, bo zanieczyszczenia na powierzchni reflektora rozpraszają sygnał.
Zbyt mocny sygnał to też problem
Wielu użytkowników zakłada, że im wyższe wskazania na pasku siły, tym lepiej. To błąd, który może prowadzić do wielogodzinnego szukania nieistniejącej usterki. Przesterowanie tunera satelitarnego w dekoderze to realne zjawisko, które objawia się identycznie jak zbyt słaby sygnał: obraz zamiera, dźwięk znika, a dekoder wyświetla komunikat o braku sygnału. Problem ten pojawia się najczęściej w dwóch sytuacjach.
Pierwsza to zastosowanie anteny o zbyt dużej średnicy w stosunku do potrzeb. Antena 120 cm skierowana na Hotbird w centralnej Polsce generuje sygnał, który może przekroczyć dopuszczalny zakres wejściowy tunera. Rozwiązaniem jest albo wymiana anteny na mniejszą, albo zastosowanie tłumika sygnału montowanego na kablu między anteną a dekoderem. Tłumiki satelitarne o wartości 3, 6 lub 10 dB kosztują kilkanaście złotych i skutecznie redukują nadmierny poziom sygnału.
Druga sytuacja dotyczy instalacji z wzmacniaczami, gdzie wzmocnienie zostało dobrane zbyt agresywnie. Jeśli zamówiliście montaż anteny satelitarnej u instalatora, który zastosował wzmacniacz liniowy, a po jakimś czasie zaczęły się problemy z odbiorem, warto sprawdzić, czy to nie nadmiar sygnału powoduje kłopoty. Profesjonalny monter powinien po instalacji zmierzyć poziom na wejściu każdego dekodera i upewnić się, że mieści się on w zalecanym przedziale.
Różnice w odczycie sygnału między transponderami
Satelita Hotbird, z którego nadają polskie platformy, wykorzystuje wiele transponderów pracujących na różnych częstotliwościach, z różną mocą i różnymi parametrami modulacji. To oznacza, że siła i jakość sygnału mogą się znacznie różnić w zależności od tego, który transponder aktualnie podglądacie. Transponder nadający z modulacją QPSK i niskim FEC (Forward Error Correction) wymaga niższego CNR do poprawnego odbioru niż transponder z modulacją 8PSK i wysokim FEC, który oferuje większą przepustowość, ale jest bardziej wymagający pod względem jakości sygnału.
W praktyce oznacza to, że kanały w rozdzielczości SD mogą działać stabilnie nawet przy słabszym sygnale, podczas gdy kanały HD i 4K, nadawane z wyższą modulacją, zaczynają sprawiać problemy wcześniej. Jeśli więc widzicie, że kanały standardowej rozdzielczości działają bez zarzutu, ale Canal+ HD lub kanały 4K zamierają, to nie jest usterka dekodera, lecz właśnie kwestia niewystarczającego marginesu jakości na transponderach z wyższą modulacją. Poprawa ustawienia anteny o ułamek stopnia potrafi w takiej sytuacji zdziałać cuda.
Dlaczego telewizja satelitarna wciąż wygrywa ze streamingiem
W dobie serwisów internetowych część widzów zastanawia się, czy antena na dachu ma jeszcze sens. Odpowiedź brzmi: jak najbardziej, i to z kilku powodów. Transmisja satelitarna nie zależy od przepustowości łącza internetowego, od przeciążeń serwerów ani od tego, czy wasz sąsiad akurat ściąga ciężkie pliki przez wspólne łącze osiedlowe. Sygnał z satelity dociera do wszystkich odbiorców jednocześnie, z tą samą jakością, niezależnie od liczby widzów. To coś, czego żaden serwis streamingowy nie jest w stanie zagwarantować, bo każdy dodatkowy widz obciąża infrastrukturę sieciową.
Satelitarna transmisja 4K w standardzie DVB-S2 z kodekiem HEVC oferuje stały bitrate, który nie spada w godzinach szczytu. Serwisy streamingowe stosują adaptacyjny bitrate, co oznacza, że jakość obrazu dynamicznie się zmienia w zależności od dostępnej przepustowości. Wieczorem, gdy miliony użytkowników włączają swoje ulubione seriale, jakość transmisji streamingowej regularnie spada. Transmisja satelitarna jest od tego wolna. Przy zamówieniu anteny satelitarnej wraz z dekoderem otrzymujecie dostęp do setek kanałów bez konieczności posiadania szybkiego internetu, co jest istotne szczególnie w rejonach, gdzie światłowód to wciąż odległa perspektywa.
Warto przy tym wiedzieć, że nowoczesne dekodery satelitarne, takie jak Polsat Box 4K czy Canal+ Ultrabox+ 4K, oferują również dostęp do usług internetowych. Możecie więc korzystać z Canal+ przez internet lub z Polsat Box przez internet jako uzupełnienia oferty satelitarnej, łącząc zalety obu technologii w jednym urządzeniu. To daje elastyczność: programy na żywo odtwarzacie z satelity w najwyższej stabilnej jakości, a biblioteki VOD i serwisy na żądanie przez internet. Podobnie kanały telewizyjne bez opłat, takie jak ogólnodostępne programy naziemne retransmitowane przez satelitę, możecie odbierać bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów abonamentowych, wystarczy działająca instalacja satelitarna.
Kiedy wezwać montera, a kiedy radzić sobie samodzielnie
Drobne problemy z sygnałem często da się rozwiązać bez wzywania specjalisty. Jeśli jakość sygnału nagle spadła, a pogoda jest dobra, sprawdźcie najpierw złącza F na dekoderze i na wejściu do mieszkania. Odkręćcie je, obejrzyjcie (szukacie śladów korozji, zielonego nalotu, wilgoci), a jeśli wyglądają podejrzanie, wymieńcie na nowe. Złącza kompresyjne typu F kosztują dosłownie kilkadziesiąt groszy za sztukę, a ich montaż wymaga jedynie odpowiedniego narzędzia kompresyjnego lub solidnych szczypiec.
Sprawdźcie też, czy antena nie zmieniła pozycji. Silny wiatr, uderzenie ptaka, wibracje budynku, a nawet rozszerzalność termiczna elementów montażowych mogą powodować niewielkie przesunięcia. Jeśli antena jest zamontowana na maszcie przymocowanym do ściany za pomocą uchwytu, upewnijcie się, że wszystkie śruby są dokręcone. Luźny uchwyt pozwala antenie na drgania, które objawiają się niestabilnym sygnałem.
Jeśli natomiast problem jest bardziej złożony, na przykład jakość sygnału stopniowo pogarsza się od dłuższego czasu, wymiana konwertera nie pomaga, a złącza i kabel wyglądają prawidłowo, to czas na profesjonalną diagnostykę. Monter z miernikiem sygnału satelitarnego sprawdzi dokładne wartości MER, BER i widmo częstotliwościowe, co pozwoli mu precyzyjnie zlokalizować przyczynę problemu. Koszt wizyty instalatora w zależności od regionu waha się od 100 do 300 zł, ale ta inwestycja może oszczędzić wam tygodni bezproduktywnego majsterkowania.
Narzędzia pomiarowe dla zaawansowanych użytkowników
Jeśli lubicie technikę i chcecie mieć pełną kontrolę nad swoją instalacją, na rynku dostępne są przystępne cenowo mierniki sygnału satelitarnego przeznaczone dla użytkowników domowych. Modele takie jak Promax SF-300, Triax TM-4 czy urządzenia z serii Satlink oferują odczyt poziomu sygnału w dBµV, jakości w postaci CNR lub MER, a także identyfikację satelity na podstawie odebranego sygnału. Ceny tych urządzeń zaczynają się od około 150-200 zł za najprostsze modele z brzęczykiem, które pomagają przy ustawianiu anteny, i dochodzą do 500-800 zł za modele z wyświetlaczem LCD prezentującym pełne parametry sygnału. Profesjonalne mierniki z analizą widma i obsługą wszystkich standardów DVB to wydatek rzędu 2000-5000 zł, ale są przeznaczone raczej dla zawodowych instalatorów.
Alternatywą jest aplikacja na smartfona współpracująca z niedrogim miernikiem podłączanym przez Bluetooth. Kilku producentów oferuje takie zestawy, które łączą wygodę obsługi z wystarczającą dokładnością dla potrzeb domowych. Jednak niezależnie od tego, jakiego narzędzia użyjecie, pamiętajcie, że sam pomiar to dopiero połowa pracy. Interpretacja wyników wymaga pewnego doświadczenia i znajomości parametrów nadawczych poszczególnych transponderów satelity Hotbird. Tabele z parametrami transponderów (częstotliwość, polaryzacja, symbol rate, FEC) są dostępne w internecie i warto mieć je pod ręką podczas diagnostyki.
Instalacja od podstaw, czyli na co zwrócić uwagę
Jeśli dopiero planujesz założenie telewizji satelitarnej, warto od początku zadbać o jakość instalacji, żeby potem nie musieć szukać usterek. Przy wyborze anteny offsetowej standardem w Polsce jest średnica 80 cm, która zapewnia wystarczający zapas mocy zarówno dla odbioru z Hotbird, jak i dla ewentualnego rozbudowania instalacji w przyszłości. Anteny dostępne w polskich sklepach, w tym produkty marek Corab, Triax, Famaval czy Technisat, różnią się ceną (od 60-80 zł za podstawowe modele do 150-250 zł za wersje wzmocnione z zabezpieczeniem antykorozyjnym), ale ich parametry elektryczne przy tej samej średnicy są zbliżone.
Konwerter LNB powinien mieć współczynnik szumów poniżej 0,3 dB i obsługiwać pasmo uniwersalne (9,75/10,6 GHz). Jeśli planujecie instalację z wieloma odbiornikami, wybierzcie od razu konwerter Quad (4 wyjścia) lub Octo (8 wyjść), zamiast kupować Single i potem dostawiać rozdzielacz, który generuje dodatkowe straty. W przypadku większych instalacji, na przykład w blokach mieszkalnych czy pensjonatach, rozwiązaniem jest konwerter z technologią Unicable lub SCR, pozwalający na podłączenie wielu dekoderów do jednego kabla.
Kabel koncentryczny powinien mieć impedancję 75 omów, podwójne ekranowanie (folia + oplot) i rdzeń z pełnej miedzi. Kable z rdzeniem stalowym pokrytym miedzią (tzw. CCS) mają wyższe straty i gorszą trwałość. Na polskim rynku dostępne są kable marek Telmor, Cavel, Triax czy Technisat. Cena za 100-metrową szpulę dobrego kabla satelitarnego to wydatek rzędu 80-200 zł, zależnie od klasy produktu. Oszczędzanie na kablu to jedna z największych pułapek, bo wymiana źle dobranego okablowania jest wielokrotnie droższa i bardziej kłopotliwa niż zakup odpowiedniego kabla od początku.
Złącza F muszą być dopasowane do średnicy kabla (najczęściej 6,8 mm lub 7 mm) i prawidłowo zamontowane. W miejscach narażonych na działanie wilgoci, czyli przede wszystkim przy konwerterze na antenie i przy przejściu kabla przez ścianę, warto dodatkowo zabezpieczyć złącza taśmą samowulkanizującą, która tworzy wodoszczelną osłonę. Pakiet taśmy kosztuje kilkanaście złotych i wystarczy na wiele złączy. To drobny wydatek, który potrafi zapobiec poważnym problemom z korozją i utratą sygnału po kilku sezonach.
43 Коментара